Translate

Polish Albanian Bulgarian Croatian English French German Greek Italian Macedonian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovenian
Bojan Isailović: Liga polska lepsza od serbskiej
czwartek, 25 marca 2010 16:34

Na oficjalnej stronie lubińskiego Zagłębia ukazał się interesujący wywiad z bramkarzem reprezentacji Serbii, Bojanem Isailoviciem. Bramkarz, który świętuje dziś 30. urodziny ma duże szanse na wyjazd na tegoroczny Mundial w RPA.

Czy przed sezonem spodziewałeś się, że będziesz numerem jeden w bramce Zagłębia i że drużyna z Tobą w bramce w taki sposób rozpocznie sezon?
- Właściwie jeszcze przed rozpoczęciem rundy rewanżowej sporo myślałem na temat miejsca w tabeli, jakie zajmowało Zagłębie Lubin. Byłem przekonany, że musimy zacząć bardzo dobrze rundę wiosenną. Byliśmy zmuszeni do tego, aby w pierwszych czterech, pięciu spotkaniach zdobyć dużo punktów, jeżeli chcieliśmy zachować szanse na utrzymanie się w Ekstraklasie w drugiej połowie sezonu. Kiepski start mógł te szanse pogrzebać. Wiedziałem jednak, że najgorsze mecze, to jest z Legią, Wisłą, czy Lechem mamy już właściwie za sobą. Jeśli wrócimy jeszcze raz do spotkania z Piastem, zauważymy, że w tym spotkaniu nasi rywale mieli naprawdę dużo szczęścia. Stworzyliśmy sobie kilka bramkowych okazji, rywale tylko jedną, którą – niestety – wykorzystali. W tamtym spotkaniu straciliśmy dwa punkty, a nie zyskaliśmy jeden. Gdybyśmy w pojedynku z Piastem sięgnęli po trzy punkty, nasz dorobek wiosną byłby imponujący. Niemniej jednak wszyscy i tak byli mocno zaskoczeni wynikiem naszego meczu z Ruchem, a także po spotkaniu w Gdyni. To były dwa naprawdę ciężkie mecze wyjazdowe, w których jednak zwyciężyliśmy. W tym momencie znajdujemy się na naprawdę dobrej drodze do realizacji naszego celu i koniecznie musimy to kontynuować.

Który mecz, spośród czterech spotkań jakie rozegraliście, był najcięższy?
- Ten z Ruchem, ponieważ jest to naprawdę dobra drużyna. Nie bez znaczenia na moją opinię ma również to, że to spotkanie było toczone w wyjątkowo ciężkich warunkach. Nie dość, że było bardzo zimno, to jeszcze zwłaszcza w drugiej połowie nieustannie padał śnieg. Lecz tak naprawdę każdy czekający nas mecz jest trudny. Jeżeli jednak jesteś wyjątkowo zdeterminowany, a na murawie dajesz z siebie maksimum, możesz oczekiwać dobrego rezultatu.

Oglądasz mecze Ekstraklasy?
- Ostatnio tak, ponieważ w moim domu zainstalowano Cyfrę Plus, a co za tym idzie, mam możliwość regularnego śledzenia Canal Plus Sport oraz Orange Sport. A które konkretnie mecze oglądam? Tak naprawdę wolę oglądać skróty spotkań. Wtedy mogę zobaczysz wszystkie bramki z każdego spotkania, a także najważniejsze sytuacje bramkowe, czyli to, co jest najbardziej interesujące. Oczywiście, jeśli mam czas, to staram się oglądać całe mecze.

W jaki sposób można porównać ligę polską do serbskiej?
- W Polsce są ładniejsze stadiony niż w Serbii, choć oczywiście nie porównuję tutaj obiektów w Waszym kraju do stadionów Crveny Zvezdy, czy Partizana Belgrad, dużych i pięknych obiektów. Staram się jednak ogólnie porównać obie ligi. Uważam, że sytuacja w Polsce przedstawia się lepiej. Dlaczego tak sądzę? Nie jest tajemnicą, że sytuacja finansowa w Serbii nie jest dobra. Wszyscy ponadprzeciętni zawodnicy chcą wyjechać do innej ligi. Nie jest zatem możliwe utrzymanie wysokiego poziomu sportowego, jeżeli co roku z ligi wyjeżdżają najlepsi piłkarze. Jeśli zatem mam porównać, polska liga jest lepsza.

Czy potrafisz już wskazać jakichś wartościowych zawodników w naszej Ekstraklasie?
- Jeszcze jest na to za wcześnie. Mam za sobą dopiero cztery rozegrane mecze. Nie posiadam jeszcze na tyle dużej wiedzy, aby czuć się na siłach, by kogoś oceniać, wyróżniać. Dlatego nie będę wymieniał nazwisk. Mogę natomiast powtórzyć, że poziom ligi jest naprawdę dobry. Ostatnio zastanawiałem się nawet nad tym, dlaczego polskie drużyny w ostatnim czasie nie potrafią osiągnąć znaczących rezultatów na europejskiej arenie. To jest naprawdę interesujący temat, choć na dłuższą dyskusję. Muszę natomiast powiedzieć, że często serbscy dziennikarze dzwonią do mnie i proszą mnie o porównanie ligi polskiej z turecką, bowiem stosunkowo niedawno w Turcji występowałem. W tym kraju są trzy duże kluby znane w całej Europie, czyli Besiktas, Fenerbahce oraz Galatasaray. Lecz biorąc pod uwagę całą ligę i jej poziom, nie dostrzegam jakiejś kolosalnej różnicy między tym, co zaobserwowałem w Polsce. Właściwie wydaje mi się, że poziom jest taki sam.

Masz jakiś kontakt z zawodnikami z Twojego kraju występującym w Polsce?
- Tak, naturalnie. Mam bardzo dobry kontakt z Vukiem Sotiroviciem ze Śląska Wrocław, także z Vujo Bakracem grającym w Miedzi Legnica. Obaj są moimi przyjaciółmi jeszcze z czasów Serbii. W tym momencie to wszystko, chociaż pewnie nawiąże kontakt również z Nikolą Mijailoviciem. Jestem o tym przekonany, ponieważ niedługo zagramy z jego Koroną Kielce i będzie to dobra okazja do tego, żeby pogadać.

Porozmawiajmy o Twoich występach w kadrze narodowej. Na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Serbii nie dostałeś powołania. Dlaczego?
- Faktycznie nie dostałem powołania. Jednak zanim powołania na mecz z Algierią zostały rozesłane, rozmawiałem z selekcjonerem Radomirem Anticiem. Na spotkania eliminacyjne do mundialu w RPA trener powoływał trzech zawodników. Byli to: Vladimir Stojković ze Sportingu Lizbona, będący ostatnio na wypożyczeniu w Wigan Athletic, Vladimir Duszenković z Metalurga Donieck i ja. Stojković jest numerem jeden, natomiast ja i Dusenković walczymy o pozycję numer dwa. Lecz miesiąc temu Duszenković złapał poważną kontuzję. Doktor naszej reprezentacji postawił diagnozę, że nasz golkiper na pewno nie będzie mógł pojechać na mundial. To sprawia, że selekcjoner stanął przed dylematem zastąpienia Duszenkovicia innym bramkarzem, bowiem w tym momencie do jego dyspozycji są Stojković i ja. Dlatego Antić ogląda innych golkiperów i to jest powód, dla którego nie zostałem powołany. Tak naprawdę ostatnie zgrupowanie było bardzo krótkie, drużyna odbyła ledwie dwa treningi , w poniedziałek i wtorek. Mecz został rozegrany w środę. W tamtym meczu selekcjoner sprawdził dwóch nowych bramkarzy, być może w kolejnych meczach będzie chciał przetestować kolejnych.

Nie boisz się, że zabraknie dla Ciebie miejsca w kadrze na mundial?
- Trener Radomir Antić, gdy ze mną rozmawiał, powiedział mi, że w tym momencie najważniejsze jest to, żebym regularnie grał w klubie. Jeśli gram, to dobrze, ponieważ mogą na bieżąco obserwować w jakiej jestem dyspozycji. Selekcjoner oraz jego współpracownicy są doskonale zorientowani. Wiedzą, że o miejsce w bramce rywalizuję z jednym z najlepszych bramkarzy w lidze, kapitanem albo zastępcą kapitana Zagłębia, Aleksandrem Ptakiem. Prawdę mówiąc Antić był nieco zaskoczony tym, że tak szybko wkomponowałem się w zespół, że potrafiłem wygrać rywalizację z tak ważnym dla Zagłębia zawodnikiem, jakim bez wątpienia jest Aleksander. Antić doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pozycja bramkarza jest specyficzna, że rywalizację na niej może wygrać tylko jeden zawodnik. Z selekcjonerem rozmawiałem po pierwszym spotkaniu z Piastem. Mówił mi, że najważniejsze jest to, żebym kontynuował występy w nowym klubie, żebym był w dobrej formie i żebym jako nowy zawodnik dał drużynie możliwie jak najwięcej. Ostatnio natomiast miałem okazję rozmawiać z trenerem bramkarzy w kadrze Serbii. On powtórzył mi raz jeszcze: nie przejmuj się swoją sytuacją w reprezentacji, ponieważ wszystko jest w porządku. Gracz regularnie, każdy mecz jest lepszy od poprzedniego, dlatego musisz to kontynuować. Nie myśl jeszcze za dużo o reprezentacji i czekających nas meczach, skup się na pracy w klubie. My się tym zajmiemy, śmiał się. Jestem jednak przekonany, że jeżeli będę kontynuował swoją dobrą passę w Zagłębiu, pojadę na mundial.

Z Zagłębiem Lubin związałeś się 2,5 letnim kontraktem. Zamierzasz zostać w Lubinie tak długo, czy jednak kusi Cię, żeby spróbować jeszcze czegoś nowego?
- Tego nie wiem. W piłce ciężko jest coś zaplanować z góry. Możesz sobie oczywiście pewne rzeczy założyć, ale nie zawsze jest tak, że piłkarskie życie układa się idealnie tak, jakbyś sobie tego życzył. Podpisałem kontrakt na dwa i pół roku, co oznacza, że w Lubinie mogę zostać aż do EURO 2012. To jest dość interesujące, zwłaszcza jeśli Serbia ze mną w składzie zakwalifikuje się na ten turniej. Lecz przypomnę, że fakt, iż mam podpisany tutaj kontrakt, zobowiązuje mnie do tego, żebym myślał jedynie o sprawach związanych z moim obecnym klubem. Jeśli gdzieś, kiedyś pojawi się naprawdę dobra oferta, lecz dobra nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla klubu, i jeżeli klub zgodzi się mnie sprzedać, to być może dojdzie do transferu. Niemniej jednak teraz nie zaprzątam sobie takimi myślami głowy, bo przecież ledwie tutaj przyszedłem, rozegrałem kilka spotkań i skupiam się wyłącznie na tym, żeby jak najlepiej wypaść w kolejnych.

Jak przebiega Twoja aklimatyzacja w klubie?
- Naprawdę dobrze. Zanim podpisałem kontrakt z Zagłębiem, przebywałem w Lubinie dwa, trzy dni, wizytowałem klub, stadion. Wtedy jednak nie miałem okazji poznać zawodników tworzących drużynę. Już jednak dzień przed podpisaniem umowy poznałem drużynę i od razu nabrałem przekonania, że trafiłem do grupy naprawdę fajnych ludzi. Stąd też moja aklimatyzacja jest naprawdę łatwa.

Możesz porównać naszych kibiców z sympatykami zespołów, w których występowałeś?
- Właściwie mogę ich porównać jedynie z fanami Crveny Zvezdy Belgrad. W moim odczuciu kibice Crveny są najlepsi w całej Serbii. Jestem o tym przekonany. W Rad Belgrad również mają naprawdę wiernych i oddanych kibiców, ale jest to mała grupa, licząca sobie dwustu sympatyków. Cukaricki nie mają zorganizowanej grupy fanów, choć pojawiają się tam sympatycy, w liczbie dwudziestu maksymalnie osób, którzy próbują coś w tym kierunku organizować. Nie wiem ilu dokładnie fanów ma Zagłębie Lubin, ale po tym, co zaobserwowałem na trybunach, na pewno sporo. Lecz pod względem zorganizowania, pomysłowości, dopingu można ich porównać do fanów Crveny. A oni prezentują naprawdę wysoki poziom.

Źródło: www.zaglebie-lubin.pl

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz
smaller | bigger

security code
Wpisz poniżej kod antyspamowy


busy
 


Powiązane: