Niko Kranjčar, zawodnik Tottenhamu Londyn oraz reprezentacji Chorwacji, udzielił niezwykle szczerego wywiadu. 25-letni piłkarz opowiada na łamach "Daily Mail" o początkach swojej kariery w stołecznym Dinamie, kulisach przejścia do Hajduka oraz grze w kadrze i na Wyspach.
W Dinamie Zagrzeb Kranjčar musiał zmierzyć się z legendą swojego ojca, Zlatko, jednak występy w stołecznej drużynie wspomina z sentymentem:
- W wieku 16 lat zostałem najmłodszym strzelcem w historii Dinama, a w wieku 17 lat - najmłodszym kapitanem w dziejach klubu. Zdobyliśmy wtedy tytuł mistrzowski, a w kolejnym sezonie sięgnęliśmy po Puchar i Superpuchar Chorwacji, o 2 punkty przegrywając walkę o mistrzostwo.
W tym momencie pojawiły się jednak problemy...Niko nie ukrywa żalu do działaczy Dinama:
- W kolejnym sezonie osiągnęliśmy sukces z reprezentacją U-21 i klub postanowił kupować piłkarzy występujących w tej drużynie. Ten pomysł nie okazał się jednak trafiony i sezon zakończyliśmy dopiero na 4. miejscu. W tym momencie zaczęły się problemy z prezesem i sztabem szkoleniowym. W klubie postanowiono zredukować nasze kontrakty. Byłem zły i zaproponowałem, aby kontrakty zredukować wszystkim, począwszy od prezesa. Uważałem, że niska lokata to nie tylko wina piłkarzy, ale całego klubu. W efekcie wystawiono mnie na listę transferową i zabroniono trenować z pierwszą drużyną.
Wtedy przyszła oferta z największego rywala Dinama - Hajduka Split:
- Gdy miałem 19 lat otrzymałem 2 oferty: z Rosji i Hajduka. Zdecydowałem się na Hajduk, a mój debiut przyszło obejrzeć 15 tyś. kibiców. Czułem się potrzebny...Zdobyliśmy w tym czasie mistrzostwo, kadra narodowa zakwalifikowała się do Mundialu...To było wspaniałe i dzięki temu stałem się mocniejszym człowiekiem.
Niko nie ukrywa jednak sympatii do Dinama:
- Na zawsze pozostanę kibicem Dinama nie tylko ze względu na osobę mojego ojca, ale i czas który tam spędziłem. Trenowałem tam od 9 do 16 roku życia, grałem z Eduardo, Luką Modrićem...Zawsze będę miał w sercu ten klub.
Dobra gra w Hajduku i reprezentacji zaowocowała transferem zagranicznym, latem 2006 roku Niko przeniósł się na Wyspy:
- Wcześniej miałem ofertę z Rennes, jednak ją odrzuciłem i zdecydowałem się pozostać w Hajduku na kolejne 6 miesięcy. Wtedy otrzymałem ofertę z Portsmouth. Wiele słyszałem o piłkarzach tego klubu i o trenerze Harrym Redknappie. To świetny manager i ktoś, kto zna futbol od środka. Ten transfer okazał się świetną decyzją. Początkowo nie grałem regularnie w pierwszym składzie, jednak kolejny sezon był dla nas znakomity. Osiągnęliśmy najwyższą lokatę w historii klubu i zdobyliśmy Puchar Anglii.
Redknapp do tego stopnia cenił Kranjcara, że ściągnął go ponownie, tym razem do Tottenhamu:
- Zawsze chciałem grać w klubie z taką tradycją, u boku tak znanych zawodników. Zespół ma wielkie ambicje i dysponuje mocnym składem. Choć konkurencja w Anglii jest ogromna, to wierzymy, że uda nam się zrealizować nasze cele.
Niko odnióśł się również do sytuacji w kadrze za kadencji jego ojca, Zlatko Kranjčara. Opowiada o wielkiej presji wywieranej przez media, która wynikała z więzów rodzinnych:
- Czasem miałem mu ochotę powiedzieć: "Nie wystawiaj mnie jeśli to ma zdjąć z ciebie presję". Nigdy jednak tego nie zrobiłem...Była to dla mnie naprawdę bardzo ciężka sytuacja. Kiedy graliśmy słabo w centrum krytyki byłem ja i mój ojciec. Podczas Mundialu w 2006 roku przegraliśmy z Brazylią i pomimo 2 remisów (z Australią i Japonią - przyp.red.) odpadliśmy z turnieju, a mój ojciec musiał odejść. Nadal jednak twierdzę, że za jego czasów graliśmy świetny futbol. Byliśmy niepokonani w kwalifikacjach, a na Mundialu przegraliśmy tylko raz.
- Mimo wszystko praca z ojcem była niezwykła. Traktowałem go jak trenera, a on mnie jak każdego innego piłkarza - zakończył 25-letni pomocnik.
 |