Niemoc reprezentacji Rumunii w bieżącym roku siegnęła prawdopodobnie zenitu. Zespół prowadzony przez Razvana Lucescu przegrał po raz trzeci z rzędu. Po porażkach z Izraelem (0:2) w marcu i Ukrainą (2:3) w minioną sobotę, "Tricolorii" nie sprostali w austriackim Villach niżej notowanej Macedonii. Podopieczni Mirsada Jonuza zwyciężyli 1:0 dzięki bramce Vance Sikova z 28. minuty.
Obrońca Ethnikosu Achnas posłał piłkę do siatki głową, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego i koszmarny błąd kapitana Rumunów Christiana Chivu, który miał niemały udział także w porażce z Ukraińcami. Niewykluczone, iż nieudany występ zawodnika Interu Mediolan i jego kolegów przyśpieszy decyzję o odejściu z narodowej kadry.
Podopieczni Lucescu niemal przez cały mecz utrzymywali się dłużej przy piłce, starali się wywrzeć presję na rywalach, jednak ich wysiłki były niefektywne i nie przełożyły się na odpowiednią liczbę sytuacji bramkowych. Do wyrównania mógł doprowadzić w 37. minucie Razvan Cocis, po uderzeniu którego futbolówka zatrzymała się na poprzeczce.
Selekcjoner Rumunów dokonał kilku zmian w składzie w porównaniu do pojedynku we Lwowie. Między słupkami stanął Costel Pantilimon z Timisoary, w formacji obronnej znalazł się Ovidiu Dananae, w drugiej linii wystąpili wspomniany Cocis i Ciprian Deac, a formację ataku utworzyli Ionut Mazilu z Danielem Niculae. Roszady te nie odmieniły oblicza zespołu, którego grę rumuński serwis Prosport.ro uznał za "słabą, chaotyczną i pozbawioną motywacji".
"Tricolorii" pozostają w Austrii w celu rozegrania w najbliższą sobotę kolejnego sparingu. Tym razem zmierzą się z Hondurasem, a konfrontacja rozpocznie się o godzinie 19:30 czasu polskiego.