Translate

Polish Albanian Bulgarian Croatian English French German Greek Italian Macedonian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovenian
Markiewycz i Lucescu o meczu we Lwowie
Rumunia
Wpisany przez Paweł Kiełbus   
poniedziałek, 31 maja 2010 20:44

Sobotni mecz towarzyski we Lwowie pomiędzy Ukrainą i Rumunią dostarczył wielu emocji, nie tylko z powodu zaciętego widowiska okraszonego pięcioma golami. Niektórzy obserwatorzy sparingu zwracali uwagę na kontrowersyjne decyzje sędziowskie, co udzieliło się również selekcjonerowi drużyny gości Razvanowi Lucescu.

Szkoleniowiec gospodarzy Myron Markiewycz w wywiadzie dla rodzimego dziennika "Sport" skupił się wyłącznie na grze obu zespołów, pomijając ewentualne błędy arbitrów. Na jego uznanie zasłużyli nie tylko podopieczni, ale także przeciwnicy. Pomimo utraty przez gości trzech bramek, były trener Metalista Charków komplementował grę obronną "Tricolorii".

- Gra była bardzo dobra, tylko na trybunach zabrakło emocji - relacjonował rozczarowany frekwencją Markiewycz. - Był to intensywny mecz. Otworzyliśmy wynik, stanowiliśmy równorzędnego rywala, ale oni wyszli na prowadzenie. Wróciliśmy do gry i wygraliśmy. Obie drużyny grały bardzo dobrze. Potrzebujemy lepiej zorganizowanej obrony. Spotkaliśmy się z zespołem, który wie jak poruszać się po boisku. Jestem szczęśliwy z pokonania takiej drużyny, jak Rumunia. Grali bardzo dobrze w obronie, z Chivu na czele - stwierdził szkoleniowiec zwycięskiej drużyny.

Lucescu w rozmowie z przedstawicielem rumuńskiego serwisu internetowego "Sport.ro" dał do zrozumienia, iż poczynania arbitra nie spełniły jego oczekiwań, czego miał się spodziewać po lekcji przestrogi udzielonej przez ojca Mirceę na co dzień pracującego na Ukrainie. Za najlepszy fragment spotkania w wykonaniu podopiecznych uznał pierwszych 20 minut drugiej połowy.

- Bez komentarza dla pracy arbitrów, ale dziś stało się coś niezwykłego - opowiadał oburzony trener. - Mój ojciec powiedział mi, że jest negatywnie nastawiony do sędziowania. Mieliśmy złe i dobre momenty. Bilasco i Cocis ciągle się rozwijają. Cocis pomógł odwrócić mecz na naszą korzyść. Łatwo znaleźć zawodników i ich obwiniać [o pierwszej bramce wpuszczonej przez Lobonta po strzale z 35 metrów - przyp. red.], ale Alijewowi należą się zasługi. W drugiej części drugiej odsłony byli lepsi. Pierwsza dla nas. Mieliśmy grę pod kontrolą, prowadziliśmy 2:1, a późniejsze wydarzenia doprowadzały do frustracji. Zmiany w grze po przerwie były oczywiste - docenił wkład zmienników.

W najbliższą środę Rumuni rozegrają kolejny mecz towarzyski. Tym razem zmierzą się z Macedonią, a początek pojedynku zaplanowano na godzinę 19:00 czasu polskiego.

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz
smaller | bigger

security code
Wpisz poniżej kod antyspamowy


busy
 


Powiązane: