Mecze 1/8 Pucharu Grecji rozgrywane są w dwóch turach. Pierwsze cztery mecze rozegrano 13 stycznia, a kolejne cztery odbędą się tydzień póżniej, czyli w kolejna środę 20 stycznia.
Jak to zwykle bywa w pucharowych bojach emocji nie brakowało, tym bardziej, że o awansie do ćwierćfinałów decyduje tylko jeden mecz. Wczorajsze spotkania wszystkie zaczęły się o tej samej porze, jednak dwa z nich zakończyły się około godziny dłużej, gdyż do awansu potrzebne było przeprowadzenie konkursu rzutów karnych.
Zacznijmy od spotkania „kopciuszków” czyli meczu trzecioligowców Kalithei Ateny z AO Trikala. Piłkarze stołecznego klubu są wiceliderami tabeli grupy południowej Gamma Ethniki ze sporymi szansami na awans do zaplecza Superleague. Z kolei Trikala zajmuje trzecią pozycję w grupie północnej i tez jest jednym z kandydatów do awansu. Trudno więc było wskazać faworyta tego meczu. Więcej szans dawano Kalithei tylko z tej racji, że mecz rozgrywała u siebie. Gospodarze objęli prowadzenie w 24 minucie po golu swojego nowego nabytku Jimmiego Jonesa Tchana. 25-letni francuski piłkarz to istny obieżyświat, co roku występuje w innym klubie. Po grze we Francji Kalithea to jego trzeci grecki klub po Kalamacie i Olympiakosie Volos. W przeszłości grał tez w klubach węgierskich Debreceni, Sopron i Diosygoer. Goście wyrównali w 83 minucie po celnej główce Diamantisa. Wynik 1-1 utrzymał się do końca meczu. Zarządzona dogrywka tez nie zmieniła rezultatu, pozostał więc konkurs rzutów karnych. „Jedenastki” rozpoczęli gospodarze od strzału w słupek. Ale już w drugiej serii bramkarz gospodarzy wyłapał strzał gości i po dwóch kolejkach był remis 1-1. Bramkarz Kalithei Athanastopoulos obronił tez kolejny strzał piłkarza Trikali, a że w następnej serii nie trafił do siatki zawodnik gospodarzy po czterech seriach było 2-2. Kolejne dwie „jedenastki” zostały wykorzystane, tak więc rozpoczęło się strzelanie do skutku. W decydującej serii karnego wykorzystała Kalithea zaś piłkarz gości Karras posłał piłkę obok bramki. Tak więc Kalithea wygrała spotkanie w rzutach karnych 4-3 i czeka na kolejnego rywala w ćwierćfinale.
W kolejnym przedłużonym spotkaniu spotkali się przedstawiciele Superleague. W Levadii miejscowy Levadiakos, bez Napoleoniego, ale z Barkoglou w składzie podejmował Kawalę, w której od pierwszej minuty wystąpił Smolarek i Sosin. Smolarek wytrwał na boisku do 55 minuty, którego zmienił najlepszy snajper gości Onwuachi. O ile Levadiakos nie ma większych ambicji niż utrzymanie się w lidze, o tyle Kawala poważnie myśli o występach w Lidze Europejskiej, a jak wiemy najkrótszą drogą do tego celu są rozgrywki o Puchar Grecji. Awans stanął pod znakiem zapytanie w momencie kiedy czerwona kartkę ujrzał Dobrasinovic i od 75 minuty goście grali w „10”. Bezbramkowy remis utrzymał się do końca spotkania, a że goście ograniczali się w dogrywce do zagęszczonej obrony, wynik 0-0 nie zmienił się i po 120 minutach gry. Po pierwszej kolejce rzutów karnych było 1-1, w drugiej Itanz wybronił strzał Gonzaleza i goście prowadzili 2-1. W następnej serii nikt się nie pomylił więc Kawala prowadziła 3-2. W czwartej serii Serginho trafił w słupek, więc Wilsonowi Orumie nie pozostało nic innego jak postawić kropkę nad „i”. Nigeryjczyk trafił na 4-2 i piąta seria rzutów karnych nie była już potrzebna. Awans Kavali do ćwierćfinału stał się faktem.
Następną parę 1/8 finału obejrzeliśmy w Salonikach, gdzie zagrali przedstawiciele Superleague Aris Saloniki z Asteras Trypolis. Tu zdecydowanym faworytem byli gospodarze, którzy ostatnio w lidze są na fali, a ich duet napastników Camborra i Calvo zdobywają ostatnio sporo goli. Nie inaczej było wczoraj. Zarówno Camborra w 33 minucie, jak i Calvo w 82 trafili do siatki decydując o końcowym wyniku 2-0 i awansie „żółto - czarnych” do ćwierćfinału. Aris, po odpadnięciu w poprzedniej rundzie AEK i Olympiakosu jest jednym z głównych faworytów do zdobycia Pucharu Grecji obok lokalnego rywala PAOK Saloniki i Panathinaikosu Ateny.
No właśnie apropos Panathinaikosu, niewiele brakowało, aby wczoraj w Atenach doszło do niespodzianki, gdyż lider Superleague okrutnie męczył się z drugoligowym Pierikosem Katerini. Co prawda „koniczynki” od pierwszej minuty wystąpiły bez Cisse, ale i tak skład gospodarzy rzucał na kolana. W 18 minucie Leto dograł do Claytona i zrobiło się 1-0. W 31 minucie znów podawał Leto, a Sariegi trafił w poprzeczkę. Tymczasem w 40 minucie przypomniał o sobie Petros Konteon celna główką uzyskując prowadzenie. 25-letni napastnik jako nastolatek uchodził za wielki talent. Jednak w macierzystym PAOK nie potrafił przebić się do podstawowej jedenastki. Od 2004 roku zwiedził kolejno następujące kluby: Niki Volos, powrót do PAOK, Panseraikos Seres, PAS Giannina, Diagoras Rodos i Olympiakos Volos. Zaledwie kilka dni temu przeszedł do Pierikosu i bramką zadebiutował w klubie z Macedonii.
W drugiej części pojawił się na boisku Cisse, ale i on do spólki z Katsouranisem i Karagounisem nie mogli pokonać świetnie broniącego Karakoutsisa. Oblężenie bramki Pierikosu Katerini trwało do 94 minuty. Właśnie w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry bohater „koniczynek” Clayton trafił po raz drugi do siatki wykorzystując wrzutkę w pole karne. Planowy awans Panathinaikosu, ale i wielkie brawa dla drugoligowego Pierikosu Katerini za ambitną postawę.
1/8 finału Pucharu Grecji
13 styczna 2010
Kalithea Ateny - AO Trikala 1-1 po dogrywce, karne 4-3
Levadiakos Levadia - AO Kavala 0-0 po dogrywce, karne 2-4
Aris Saloniki - Asteras Tripolis 2-0
Panathinaikos Ateny - Pierikos Katerini 2-1
Pozostałe pary, mecze rozegrane zostaną 20 stycznia 2010
Panseraikos Seres - PAOK Saloniki
Atromitos Peristeri Ateny - PAS Giannina
Thrasivoulos Filis Ateny - Panionios Ateny
Skoda Xanthi - Olympiakos Volos
 |